Dnia 08.03.2012 roku w rodzimej Bibliotece Miejskiej w Ełku było cudowne spotkanie z Małgorzatą Kalicińską.

kalicinska domBez zastanowienia zebrałam koleżanki i wybrałyśmy się na wizytę. W tym czasie zaczytana byłam w „Dom nad rozlewiskiem”, książka również lekka i przyjemna. Zdecydowanie o niebo, ziemię, morza i wszechoceany lepsza, niż serial, który był emitowany w Telewizji Polskiej na kanale pierwszym. Osobowość, dusza i charakter pisarki, myślę, iż zostały oddane w całej jej twórczości. Pani Kalicińska jest ciepłą, mądrą i pogodna kobietą. Dla mnie osobiście jest oazą spokoju. Oprócz tego, zazdroszczę jej tylu wspomnień z czasów dzieciństwa, bogatej historiikalicinska powroty rodzinnej.  Cudownie mieć tak liczne i różnorodne wspomnienia. Niestety mój dziadek mało opowiada, babcia czasem opowie o dawnych czasach, jednak są to bardzo smutne historie wojenne. Od strony ojca: dziadek i babcia nie żyją…a  dopiero teraz, gdy człowiek jest już starszy tak bardzo jest chłonny wiedzy na temat swego pochodzenia, swych przodków.
„Powroty nad rozlewiskiem” to magia i ciepło bijące z domu w którym główna bohaterka wiele przeżyła. To przede wszystkim wspomnienia dotyczące dzieciństwa, marzeń, miłości  i tradycji.

kalicinska fikolkiSerdecznie zachęcam do twórczości Małgorzaty Kalicińskiej, dodatkowo polecam „Fikołki na trzepaku. Wspominki z podwórka i nie tylko” - pisarka ciekawie opisuje dzieciństwo w czasach, kiedy niczego nie było, a tak wiele rzeczy dawało powodów do radości. Książka warta przeczytania, abyśmy mogli spojrzeć z perspektywy czasów, gdy liczyła się jakość a nie ilość, gdy kontakty międzyludzkie były bliskie, a nie tak odległe jak dziś, gdy dzieci potrafiły cieszyć się z zabawy na trzepaku a nie nową konsolą do gier.
Do dziś mam podpisaną książkę przez samą jej autorkę i wspomnienie, gdy dotknęła mojego dużego już brzucha. Ciekawe czy moje dzieci poczuły ten dotyk i miały świadomość kto je głaska. Może zarażą się pisarstwem.