Niestety lub stety, ale nie wiem jak to jest rodzić naturalnie. W moim przypadku mogę podzielić się jedynie doświadczeniem z  cesarskiego cięcia.

Pośladkowe ułożenie synka, a także moja drobna postura były wskazaniem do cesarskiego cięcia. Trzy tygodnie przeleżałam na patologii ciąży, były powstrzymywane skurcze i kontrolowano wagę dzieci. Kiedy był już bezpieczny tydzień ciąży, a dzieci miały zadowalającą wagę, dowiedziałam się o terminie cięcia.

 

Można było zjeść kolację, ale potem do samego zabiegu nic. Dzień wcześniej dostałam seksowną koszulinkę ala papierową, czopki i małą ilość zielonego żelu odkażającego, którym należało posmarować brzuch. Oczywiście golenie obowiązkowe ;)  Z rana jeszcze badanie krwi, i wiooo na blok operacyjny. Zanim jeszcze wjechałam na blok niczym jedna z bohaterek szpitala w Leśniej Gorze;), zadawano mi milion pytań, jednocześnie zakładano cewnik  i pobierano krew. Nogi trzęsły się ze stresu jak galareta. Oczywiście po całym wywiadzie przez  anestezjologa,  pielęgniarki  i  lekarza pojechałam…

Bardzo fajna i miła Pani anestezjolog powiedziała żartobliwie, abym  usiadła jak pijany woznica i dostałam znieczulenie w kręgosłup, nic nie bolało. Było to jak ukłucie komara, po którym raptownie zrobiło mi się ciepło . Potem sprawdzanie czy coś czuje i zaczęło się…miałam mały humorek tak jakoś błogo się zrobiło, mimo że czułam lekkie szarpanie.  Anestezjolodzy z Białegostoku z USK byli cudowni ;) Żartowali, mówili po kolei co ze mną robią. Po czym padło pytanie:" jak Pani myśli córeczka pierwsza, czy synek? Trafiłam...Córeczka”. Po czym pielęgniarka przytuliła do mojego policzka taką małą kruszynkę z czarniutkimi włoskami, filigranową jak lalka z porcelany. Od tego znieczulenia nie byłam w  stanie  płakać a tak się chciało ze wzruszenia. Po 2 minutach zobaczyłam swojego synka, w przeciwieństwie do Majeczki  był łysiutki.  Ta chwila jest nie do opisania, mimo że nie jesteś całkowicie sobą, to czujesz wewnętrzne szczęście. Po tym cudzie narodzin lekarze wzięli się ostro do zakończenia pracy: oczyszczanie i zaszywanie. Bezposrednio po całym zabiegu miałam takie uczucie zimna, drgawek. Przez dobę musiałam leżeć, jedynie po 7 godzinach można było ruszać głową i nogami. Pielęgniarki przynosiły  dzieciaczki do karmienia, przystawiały do piersi.  Zaś na drugą dobę dzieci były cały czas przy mnie. Musiałam tez wstawać i to było najgorsze …

Jeżeli chodzi o szwy, to te wewnętrzne rozpuszczają się, a zewnętrzne są zdejmowane po około tygodniu.  Nie martwcie się, jeśli w okolicach blizny będziecie czuć zdrętwienie, to normalny objaw. Przecież w czasie operacji są uszkodzone zakończenia nerwów. Ja dość długo miałam takie dziwne uczucie zdrętwienia, braku czucia w okolicach blizny. Oczywiście obserwujcie ranę, jeżeli  będą Was niepokoić jakieś objawy, zgłaszajcie lekarzowi. Ważne, żebyście się oszczędzały, nie dźwigały ciężarów. Warto też zadbać o bliznę w aptekach jest dużo preparatów, które rozjaśniają ślad po cięciu. Produkty: Contractubex około 30 zł,  Cepan około 18 zł ( niestety bardzo śmierdzi cebulą, ale działanie jest dobre), Bio- Oil około 30-35 zł (jest nie tylko na blizny, ale i na rozstępy), żel silikonowy Blizny-bezzapachowa formuła około 20 zł, plastry Sutricon-skuteczne, lecz bardzo drogie około 100zł.

Przeważnie blizna jest bardzo nisko i myślę, że żel silikonowy Blizny, czy też Contratubex, spokojnie wystarczą. Polecam  tez używać gorsetów na brzuch,  prostują sylwetkę, pomagają  zniwelować „po ciążowe”  krągłości;).

Dziewczyny wiem, że boli (chociaż każda z nas indywidualnie znosi ból), ale musicie wstawać i prostować się, chodzić, by nie zrobiły się Wam zrosty. Na pocieszenie powiem, że niektóre dziewczyny po cesarce chodziły jak żołnierze, wyprostowane . Mówiły, że super się czują.  Ja niestety wyglądałam jak chodząca śmierć lub jak kto woli zombie.

Wierzcie mi , że bardzo szybko zapomina się o tym bólu. Ja już nie pamiętam tego, że leżałam z dala od domu na patologii ciąży, widziałam straszne rzeczy i słuchałam różnych koszmarnych historii, że jak urodziły się dzieci, na oddziale noworodkowym położne były niesympatyczne, że był koszmarny ból, że na drugi dzień po cięciu spałam po 4 godziny dziennie. Dziś po mieszkaniu pełzają dwa zdrowe uśmiechnięte i kochane szczęścia, które na widok wracającej mamy z pracy cieszą się w niebogłosy .

Warto ;)!!

Powodzenia dziewczyny!

Kobiety są jak maszyny nie do zajechania! Zwłaszcza wtedy, gdy stają się Matkami ;)