Nie wiem, czy Wam też się zdarzają gorsze dni ? Czy raczej macie zaprogramowane w główce pozytywne myślenie?

Bo ja to jestem lekką marudą, nie wiedzieć czemu? Kiedyś nie miałam tejże przypadłości a teraz zachowuję się niczym Stara Babka, którą coś tam łupie w kręgosłupie, głowie, biedrze i pozostałych częściach ciała. Niestety, nic na to nie poradzę, ale dziś dopadła mnie jakaś chandra i deprecha. Może to reakcja na koniec urlopu? Powrót do codzienności: wczesne wstawanie, gotowanie, pranie, ogarnianie domu i to wszystko w ograniczonym czasie. Sama nie wiem, ale czasem dopada mnie taki stan. Zdaję sobie sprawę, że powinnam się cieszyć, że mam rodzinę, pracę, mieszkanie, na które mam 30-letni kredyt ( to przecież zaszczyt, że w ogóle Bank nam udzielił takowej pożyczki:)...cóż ogarnęło mnie niewytłumaczalne przygnębienie. Choć to nie jesień, nie chlupa, ani szaro-bura zima, tylko lato i to jakże upalne. Zazdroszczę swoim dzieciom, że mają taką radość ze wszystkiego, z najmniejszego drobiazgu, gestu, że mają w sobie tyle energii. Myślę, iż mogłyby obdzielić ze trzy osoby swoją pogodą ducha. Chciałabym umieć patrzeć na świat, ich oczyma przez Różowe Okulary...Myślę, że jutro na pewno będzie lepiej. Wstanę o poranku, słoneczko będzie świeciło, zajrze do swoich cudownych Bąbli, pogłaszczę Mężulka. Cieszę się, że ich mam, są moją siłą napędową. A że czasem miewa się gorsze dni, cóż trudno. Jak to w życiu bywa czasem słońce, czasem deszcz, najważniejsze, żeby mieć z kim iść w tą pogodę i niepogodę. Na poprawę swojego humoru i może kogoś, kto ma taki sam nastrój w dniu dziejszym jak ja, załączam wesołe zdjęcia swoich dzieci.

IssssMG 5807

        Co prawda oprawa okularów nie różowa, ale na pewno świat widziany jest w tejże kolorystyce.

IsssMG 5810

IMG 4sss560

      Jedno proste słowo: huśtawka, a ileż radości.

IMG sssss5128

     Nawet bieganie za ciocinym tyłkiem, sprawia frajde, szkoda, że bez podmuchu, bo to by była dopiero atrakcja :)

 

I pomyśleć, że kiedyś tak bardzo chciałam mieć 18 lat. Teraz, gdy mam już 31 lat, tak bardzo chciałabym mieć znów 18, a nawet i mniej. Aczkolwiek parę dni temu poczułam się jak siksa, bo Pani w sklepie poprosiła mnie o dowód osobisty. Akuratnie nie miałam go przy sobie, bo i po cóż go mieć kupując alkohol, skoro od dawień dawna nikt mnie o tenże dokument nie prosił. Zaśmiałam się szczerze i radośnie na Pani prośbę. Powiedziałam ile mam lat, a Pani na to: " tak bardziej się przyjrzeć to wygląda Pani na 19-ście". Toć to siok! Z całego serca dziękuję Pani Sprzedawczyni z Kauflandu za ten komplement. I proszę pisząc ten wpis, już mi humor się poprawił. :)