Będąc w Kościele, słuchałam kazania o zmarłych, którzy odeszli od nas, stając się Świętymi. Ksiądz opowiadał o tym, by być dobrym człowiekim, co w dzisiejszych czasach jest bardzo trudne i ciężkie. Zawsze powtarzałam, że ani utrata pracy, ani skradziony portfel nie jest straszny, w porównaniu do utraty bliskiej osoby. Wydaję mi się, że jest to straszny ból, rozpacz, zwłaszcza, gdy śmierć dotyka niewinnych dzieci, młodych ludzi. Serce ściska, na myśl o tych przedwcześnie odchodzących, osierocających swoje dzieci. Wierzę w Boga. Często mówi się, że nasz Bóg jest niesprawiedliwy, że to jego wina za całe zło. Ja jednak wierzę, że Bóg nie jest egoistą i samolubem. Wiele złych rzeczy, które dzieją się na świecie, niestety są dziełem ludzi. Czy II wojna światowa miała swoje miejsce tylko dlatego, że Bóg pozwolił narodzić się Hitlerowi i Stalinowi?? Czy może biernie przymykał oko na ich poczyniania, by światu dać nauczkę?? Nie chcę wierzyć, że mój Bóg byłby do tego zdolny. Może to jednak człowiek, człowiekowi zgotował ten los? I stało się to tylko dlatego, że Bóg dał owemu człowiekowi wolną wolę?
 
 
 
1319478702 by komo312 600
 
 
 
Wierzę w Boga dobrego, bo ta właśnie wiara pomaga we wszystkim. Wiara daje nadzieję, która jest małym światełkiem w ciemnościach. Przy tak wielkiej traumie jaką jest strata bliskiej osoby, tylko wiara może dodać otuchy, nadziei, że kiedyś spotkamy się w lepszym świecie z utraconą osobą, że to własnie dzięki Bogu, znów będziemy mogli poczuć dotyk Kochanej Osoby, że znów wtulimy się w jej ramiona. Wierzę w Boga, nie w księży, którzy są  słabi, grzeszni i ułomni, jak każdy z nas. Oczywiście są Ci, którzy mają powołanie, dar i są Ci, którzy chcą wygodnie żyć pod osłoną pobożności. Tak jak w innych profesjach, może być lekarz z pasją i konował bez ambicji, tak samo jest i z duchownymi. W Kościele mam czas na refleksje, w Kościele, w uroczysty sposób spotykam się z Bogiem. Myślę, iż na co dzień możemy umówic się z Bogiem w zaciszu swojego domu- poprzez modlitwę. Wiara pomaga mi żyć, wierzyć w lepsze jutro, daje siłe i moc. Jestem zwykłą chrześcijanką, nie Matką Teresą z Kalkuty, nie zawsze idę do Komunii, ale najnormalniej na świecie- wierzę. Myślę, że Moherowym Beretem, też nie jestem, bo wolę czapki :).
 
1321346058 by animagus 600
 
 
Kiedy słyszę, że ktoś odszedł, pojawia się: ból, żal, bunt, niezrozumienie, ale wierzę w to, że dana osoba jest w LEPSZYM MIEJSCU, że jej PODRÓŻ nie kończy się w  ziemi, tylko gdzieś tam- wyżej. Gdybym została obdarta ze swej wiary i nadziei, byłoby mi smutno, przykro i nieswojo. Wolę wierzyć, że BÓG jest dobry, że kończąc życie tutaj, zaczynamy nowe w NOWYM LEPSZYM ŚWIECIE. Dzisiejszy dzień jest pełen refleksji, zadumy, smutku. Ale czy wierząc, choć na chwilę nie pojawi się na naszej twarzy uśmiech, że kiedyś wszyscy się spotkamy (mam nadzieję w tym samym miejscu :)? Śmierć bliskiej osoby jest straszna i przeraża, tylko wiara daje małe światełko w mroku rozpaczy. Dzisiaj dostałam sms od kolegi, zacytuje: " Wesołych Świąt, bo czy ktoś powiedział, że mają one być smutne? Wspominajmy z uśmiechem, tych których już wśród nas nie ma...."