Wiem, że jestem potworną świnią!!! Jutro już 2 tydzień Nowego Roku a ja ani nie spłodziłam żadnego tekstu, ani co gorsza nie pożyczyłam moim "lubującym" samych dobroci, pomyślności, kolorowości i radości na 2015 rok!! Kochani wybaczcie, ale jakoś tak zostałam pochłonięta rodzinnym klimatem, że zapomniałam o wszystkim.

Zmywarka w domu działa i wyręcza mnie od szorowania garów, to powinnam pisać, płodzić teksty, a tu nic, bardziej skupiłam się na swoich dzieciach. Postanowień noworocznych, jak zwykle nigdy nie robię, bo uważam, że jeżeli coś chce się osiągnąć, to można to zrobić z dnia na dzień i nie potrzeba do tego wielkiej, przełomowej i pamiętnej daty. Jedyne co mam w planach to nadrobić zaległości towarzyskie, co już mi się udało! Nie mówię tutaj o zakrapianych imprezach do białego rana, ale o wyjściu z całą rodziną do znajomych, gdzie nasze dzieci będą się bawiły z ich dziećmi a my będziemy mogli wypić w spokoju herbatę z prądem:) Ostatnio w odwiedzinach u koleżanki, która jest mamą trzyletnich bliźniaczek, dzieci tak się bawiły, że przez bite trzy godziny nie musiałam nawet do nich podchodzić!! Sama byłam w głębokim szoku!! Teraz moje dzieciaki bawią się ze sobą bardziej, niż tłuką i na tym etapie mogę powiedzieć, że jest lżej. Często same wymyślają sobie zabawy. To tyle z dobroci. Niestety pożegnaliśmy stary rok i przywitaliśmy nowy wśród kataru, chrypy i gili. W dniu Sylwestra, mieliśmy iść na imprezę, dosłownie ulice dalej i Córa zaczęła płakać, że boli ją brzuch... cóż zrobić do szpitala do lekarza...dzięki Bogu nie było to nic poważnego! Już mieliśmy zrezygnować, ale jednak wyruszyliśmy...Zanim się wygrzebaliśmy wybiła godzina 22-ga, a ja jak zwykle w magiczny sposób trwający dziesięć minut zrobiłam makijaż, włosy itd. Takie są zalety macierzyństwa, że w błyskawicznym tempie trzeba zrobić się na BÓSTWO, o ile jeszcze się da :):) Impreza była przednia, ale niestety katary, gile u dzieci trwają do dnia dzisiejszego. Nie wiem jak sobie radzicie w takich momentach, ale my podajemy wit. c, wapno, woda morska do noska  i inhalacje z solą fizjologiczną. Rozpisałam się a chciałam Was zachęcić do obejrzenia filmiku ukazującego  jak mój syn walczy ze snem i narzuconym mu obowiązkiem inhalacji:) Muszę przyznać, że dziecko jest dzielne!!

 

I na koniec , poza tym wszystkim co już wcześniej Wam życzyłam, to dodatkowo życzę Wam, żeby Wasze dzieci były zdrowe jak KONIE :), żebyście nie musieli stosować inhalacji, różnorodnych specyfików itd! A jeżeli katar tudzież gil się przypałęta, to oby tylko takie choroby, żadne inne!!